To owoc jednego z ostatnich w tym roku plenerów, oraz przemyśleń: rany, ta puszka jest tak śliczna, a przecież ja tak bardzo lubię i cenię sobie dobre wzornictwo... skrycie odczuwam żal, gdy coś tak ładnego ląduje w śmietniku...
Więc postanowiłam, że nie dopuszczę do kolejnych wyrzutów sumienia ;)

Starannie wycięłam górę puszki i wstawiłam na dno krążek z modeliny - w celu ustabilizowania i obciążenia Jacka. nothing else matters ;)
2 komentarze:
Nieskromnie przyznam, że miałem pewien udział w przygotowywaniu materiału do obróbki, mianowicie opróżnianiu go z zawartości ;)
"Wyrzutów sumienia" piękna i jekże bawiąca się słowem puenta;D Świetny pomysł!Że też wcześniej na to nie wpadłam! No i jakże użyteczne staje się w takim wypadku picie tego typu trunków!:D
Prześlij komentarz